STYMULOWANIE ROZWOJU MOWY. ROLA RODZICÓW W PROCESIE ROZWOJU MOWY DZIECKA

Wszelkie czynności, których podejmujemy się, po to, by stymulować rozwój mowy naszej pociechy, powinny być zabawą i przyjemnością dla dziecka. Nigdy odwrotnie. Karząc, zawstydzając, wymagając artykulacji głosek, na które aparat artykulacyjny dziecka nie jest gotowy, działamy na jego niekorzyść. O tym, co jest istotne, a także jaką rolę pełni rodzic w procesie rozwoju mowy dziecka, przeczytacie poniżej w rozmowie, o którą poprosiła mnie Dominika Słowikowska. 



Dominika: Agata, poprosiłam Cię ponownie o rozmowę, ponieważ Twoja wiedza i doświadczenie logopedy są nieocenione. Tym razem chciałabym poruszyć temat, o który bardzo proszą Mamy. Porozmawiajmy o tym jak wspierać rozwój mowy naszego dziecka. Zacznijmy od pierwszych miesięcy życia – jak stymulować rozwój mowy już w okresie niemowlęcym? Czy w ogóle jest taka potrzeba?

Agata: Potrzeba komunikacji z dzieckiem rozpoczyna się od pierwszego wspólnego dnia. Od pierwszych chwil, stajemy się dla niego najważniejszymi osobami, dającymi poczucie bezpieczeństwa, harmonii. Tę harmonię dajemy dziecku nie tylko zaspokajając potrzebę głodu, przytulając, ale również mówiąc do niego. Każda mama, mniej lub bardziej świadomie, oddziałuje na proces powstawania mowy swojego dziecka. Stymulowanie tego procesu jest niezwykle ważne, bo to w jaki sposób zwracamy się do dziecka, a także to jak często do niego mówimy stanowi jeden z głównych czynników determinujących poznawanie i nabywanie umiejętności mówienia. My - rodzice, powinniśmy zwracać się do niemowlaka możliwie jak najczęściej, wykorzystując do tego czynności, które wykonujemy w ciągu dnia. Opowiadajmy o tym, co robimy w danej chwili.

Przykład nr 1: Robię obiad. Gotuję makaron. Makaron jest żółty i twardy, dotknij. Za chwilę przygotuję sos. Jestem już głodna.

Przykład nr 2: Sprzątam w pokoju. Składam pranie. Wkładam ubrania do szafy. Spójrz, jaka kolorowa bluzka. Teraz idę do toalety. Zaraz wracam.

Logopedzi pieszczotliwie nazywają to „kąpielą słowną”. Kąpmy nasze dzieci w wypowiedziach wyraźnych, czytelnych. Unikajmy miliona pieszczotliwych sformułowań, zdrobnień. Nie pieśćmy się mówiąc do naszego dziecka, nie zmiękczajmy niepotrzebnie wyrazów, zamieniając celowo głoski. Zamiast spytać: „Cio tutaj lobiś?”, zapytajmy: „Co tu robisz, skarbie?”. Pokazujmy maluszkom książki, adekwatne do wieku. Zwracajmy uwagę naszego dziecka na detale, które znajdują się obok niego. Śpiewajmy piosenki i wygłupiajmy się! Strojenie min do dziecka to ćwiczenie praksji oralnej. Dziecko próbuje nas naśladować, kształtując w ten sposób umiejętność kontrolowania ruchów, jakie wykonuje jego buzia, w tym: język, wargi, szczęka dolna i podniebienie miękkie.

Dominika: Muszę przyznać, że zdrobnienia są bardzo powszechne! A później pojawia się problem, bo np. czterolatek nie mówi wyraźnie, sam zdrabnia i zmiękcza. Trzeba być bardzo uważnym zwracając się do maluchów. I ta „kąpiel słowna”! Pamiętam jak ja opowiadałam Miłoszowi dosłownie o wszystkim, od pierwszych tygodni życia. Aż moja Mama się dziwiła: „Ty cały czas coś do niego mówisz!”.  Mam wrażenie, że właśnie dzięki temu zaczął bardzo szybko mówić, o wiele wcześniej niż wskazywałyby normy. Ale! Przejdźmy dalej. Mamy pytają również: jak mówić, żeby dziecko rozumiało? Pewnie trzeba się po prostu dopasować do wieku i etapu rozwoju malucha, coś w rodzaju „dostrojenia się do dziecka”?

Agata: Przede wszystkim powinniśmy wsłuchiwać się w dziecko. Powinniśmy obserwować je i prowokować do tego, by chciało z nami „rozmawiać”. Mówmy do niego tak, jak mówimy do: partnera, rodziców, koleżanek. Nie istnieje coś takiego jak „dostrajanie się do dziecka”, dopasowywanie mowy do wieku. Rodzic powinien uczyć takiej mowy, jakiej sam używa do kontaktu z innymi, dorosłymi ludźmi. Nasze dzieci uczą się mowy także wtedy, gdy wydaje nam się, że tak nie jest, bo są czymś zajęte. Na przykład wtedy, gdy bawią się, jedzą. Dzieci są rewelacyjnymi słuchaczami, obserwatorami. Kiedy maluch zaczyna mówić i nazywa niektóre rzeczy po swojemu, co jest absolutnie naturalne - rodzic powinien nazywać głośno przedmiot lub czynność, o którą chodzi dziecku.

Dziecko: Mama, am am!
Mama: Tak, mama je śniadanie. 

Dziecko: Muuu, tam. 
Mama/Tata: Tam jest krówka. Masz rację. 

Dziecko: Ciuciu, ciuciu! 
Mama/Tata: Chcesz się napić? Proszę (w tym momencie podajemy kubek lub butelkę). 

Mama/Tata: Ile masz lat, kochanie? 
Dziecko: Da! 
Mama/Tata: Zgadza się - masz dwa latka.

Nie utrwalajmy określeń, które nie są prawidłowe. Nazewnictwo tworzone przez dzieci może nas bawić, to zrozumiałe. Niemniej jednak, nie powinniśmy przejmować tych form od dzieci, zamieniając prawidłowe na te, którymi posługuje się maluch. To częste zjawisko.

Poprzez powtarzanie tej samej treści, w poprawnej formie, uczymy, że dziecko musi popracować nad swoją mową. Dajemy znak, że wiemy o co chodzi naszemu maluchowi, a jednocześnie - wysyłamy sygnał, że poprawna forma jest nieco inna. Nie nalegajmy, aby dziecko powtarzało tę poprawną. Nie przerywajmy dziecku, nie wyręczajmy go w mówieniu. Budujmy w nim chęć komunikowania się z nami i innymi. Pamiętajmy, że ćwicząc rozwój ruchowy, motorykę małą i dużą, wpływamy także na rozwój mowy. Dlatego tak istotne we wspomaganiu i stymulowaniu mowy są wyliczanki: "Idzie kominiarz po drabinie, fiku, miku - już w kominie".

Dominika: Myślę, że powyższe informacje są jednymi z najbardziej kluczowych – „Rodzic powinien uczyć takiej mowy, jakiej sam używa do kontaktu z innymi, dorosłymi ludźmi”. Pokrywa się to z tym, o czym wspomniałam w poprzednim akapicie - z tym, że my przecież chcemy, żeby nasze dziecko mówiło „normalnie”, a zatem właśnie takiej mowy używajmy. Co się zmienia w kolejnym roku, w kolejnych latach? Jak pomóc dziecku ponad rocznemu czy dwuletniemu? Na co zwracać uwagę? Jakie ćwiczenia z nim wykonywać? Czy w ogóle jakieś ćwiczenia są konieczne na tym etapie?

Agata: Każde dziecko jest inne. Te słowa powtarzam jak mantrę. Rodzice często zbyt serio sugerują się normami rozwojowymi, zupełnie zapominając, że na rozwój dziecka wpływa milion czynników, w tym m.in. przebieg porodu i ciąży. Nie można zakładać, że każde maleństwo zacznie gaworzyć po przekroczeniu iluś miesięcy i mówić po pierwszych urodzinach. Oczywiście, normy zapisane są po coś. Sugerujemy się nimi, aby dawać rodzicom znać, co na obecnym etapie życia ich dziecka powinno się pojawić, co może cieszyć, a co niepokoić. Niemniej jednak, każdy przypadek dziecka, które ma jakiś problem z komunikacją, powinien być konsultowany z logopedą. Nie pomagajmy na własną rękę, nie próbujmy sami pomóc dziecku, jeśli nie wiemy od czego zacząć. Możemy wyrządzić mu w ten sposób krzywdę.

Dzieci zaczynają wydawać z siebie dźwięki bardzo wcześnie. Najpierw są to dźwięki przypadkowe, wydawane nieświadomie. Nazywamy je głużeniem. Głużą nawet dzieci głuche. Proces ten zanika samoistnie i jest to naturalne. Po nim następuje etap gaworzenia. Gaworzenie to celowe naśladowanie dźwięków, powtarzanie sylab. U jednych dzieci pojawia się wcześniej, u drugich później, u trzecich nie pojawia się wcale. Według Prof dr hab. Jagody Cieszyńskiej, gaworzenie powinno pojawić się najpóźniej do 10 miesiąca życia.

Pierwsze wyrazy powinny pojawić się po roczku. Dwuletnie dziecko powinno mówić. Zacytuję część własnego wpisu, który polecam przeczytać (link tutaj): „Zdrowy dwulatek (sic!), u którego nie stwierdza się żadnych chorób, zaburzeń, wad anatomicznych, nie powinien mieć problemów z mową. Powinien łączyć wyrazy w wypowiedzi dwuwyrazowe, np. "mama daj". Powinien prawidłowo wymawiać samogłoski, powinien mówić wyraźnie, zrozumiale dla wszystkich! Dwulatek wymawia PRAWIDŁOWO spółgłoski: p, b, m, t, d, n, l, k, g, f, w, ś, ź, ć, dź i wszystkie samogłoski.” Tak zaczyna się mój wpis o tym, dlaczego niektóre dzieci zaczynają mówić później. Znajdziecie tam informacje o tym, co powinien dwulatek, co trzylatek; co może wpływać na to, że dwulatek nie mówi.

Dominika: Myślę, że ten wpis powinny przeczytać szczególnie te osoby, których dziecko ma np. 2,5 roku, komunikuje się językiem znanym tylko sobie i rodzicom, prawie nie wypowiada wyrazów, a rodzice uważają, że ma jeszcze czas… Bardzo często się z tym spotykam. I ok, może faktycznie mieć jeszcze ten czas, ale równie dobrze może już go nie mieć. Wg mnie, wizyta u logopedy nigdy nie zaszkodzi, a bardzo często może pomóc. A jak wygląda rola rodzica w stymulowaniu rozwoju mowy u dzieci na dalszym etapie, na przykład w wieku przedszkolnym?


Agata:  Rodzic jest zawsze najważniejszy. To, czy czyta dziecku, czy opowiada historie, bajki, czy prowokuje do prowadzenia rozmów na jakikolwiek temat, zadając pytania, ma ogromne znaczenie. Przedszkolak bombardowany jest zewsząd wieloma bodźcami, jednak wsparcie i uwaga rodziców na tym etapie, są nadal nieocenione.

Dominika: Przy okazji wpisu, w którym poruszamy kwestię rozwoju mowy, nie mogę nie zapytać o
zaburzenia mowy… Wiem, że to kwestia indywidualna. Wiem, że lepiej, aby logopeda ocenił sytuację osobiście na spotkaniu, ale na pewno są sygnały, znaki, które powinny zapalić nam czerwoną lampkę w głowie. Jak to zrobić, żeby nie przegapić czegoś kluczowego, żeby nie było za późno?

Agata: Wad wymowy, zaburzeń mowy i innych, jest tak wiele, że naprawdę nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić. Martwić powinien brak gaworzenia. Ciche dziecko nie zawsze oznacza „grzeczne dziecko”. Dzieci, które nie gaworzą, mogą mieć problemy z przetwarzaniem informacji słuchowych.


Rodzic powinien także skontaktować się z logopedą, gdy dziecko:
  • ssie wargę, policzek lub kciuk,
  • nawykowo oddycha przez usta,
  • ma ograniczone ruchy języka
  • nadmiernie ślini się
  • mówi niepłynnie, powtarza sylaby, przeciąga dźwięki mowy,
  • wkłada język między zęby podczas każdej aktywności, np. zabawy, a także podczas mówienia,
  • mówi bezdźwięcznie (tutaj wpis o tym, czym jest mowa bezdźwięczna)
  • nie wypowiada spółgłoski [r] pod koniec 5 roku życia,
  • permanentnie chrapie w nocy, pomimo drożnego nosa,
  • mówi przez nos


Dominika: Czy są jakieś podstawowe ćwiczenia i zabawy, poprzez które możemy pomóc dziecku w sytuacji opóźnienia mowy? Pracując z nim w domu na co dzień, nie chodząc po specjalistach? Czy może jednak sami nie zrobimy tego nigdy dobrze?

Agata: Opóźnienia w rozwoju mowy zawsze mają swoje podłoże. Często wynikają z różnych
przyczyn. Sugerowanie komukolwiek ćwiczeń na własną rękę, byłoby nieprofesjonalne. To, co w terapii jednego dziecka okazuje się trafne, w terapii drugiego może okazać się niewłaściwe. Dziecko, które ma problem z komunikacją powinno być prowadzone przez logopedę. Przytoczę tutaj jedną historię, zasłyszaną od znajomej logopedy:

Pewna mama bardzo chciała, aby jej córka zaczęła wypowiadać [sz], zamiast stale zastępować je głoską [ś]. Uznała, że to już czas i uczyła córkę na własną rękę, będąc pewną, że się udało. Rzeczywiście, dziewczynka nie mówiła już „siafa” (szafa) ani „siba” (szyba), ale głoska, która wg mamy była głoską [sz], była artykułowana nieprawidłowo. Język leżał płasko, nie brał udziału w artykulacji. A głoską [sz] było powietrze, które dziecko wypuszczało, przy zaciśniętych ząbkach. Nieprawidłowa realizacja głoski, była utrwalona do tego stopnia, że wyprowadzenie dziecka z wadliwej wymowy, okazało się szalenie trudne i pracochłonne.

Ćwiczeniem, które możemy wykonywać na własną rękę, bez obaw, że zrobimy dziecku krzywdę jest np. dmuchanie baniek mydlanych. Czynność mówienia związana jest z prawidłowym oddychaniem. Dmuchając, chuchając (np. w celu ogrzania rąk) wykonujemy ćwiczenia oddechowe. 

Wspierajmy prawidłowy rozwój mowy, poprzez podawanie dziecku pokarmów twardych, które angażują mięśnie do pracy. Pozwalajmy dziecku pić ze słomki. Wykonujmy proste ćwiczenia narządów artykulacyjnych, np. strojąc miny do lustra, oblizując brudne po posiłku usta. 

Parskajmy, kląskajmy, cmokajmy - wysyłajmy sobie buziaki. Wszystkie czynności, które w jakimkolwiek stopniu angażują narządy mowy i mięśnie twarzy do pracy, stanowią podstawę prawidłowego rozwoju mowy. 

Dominika: Kochana, ogromnie Ci dziękuję za tę rozmowę! Uważam, że jest to skarbnica wiedzy. Must read dla każdego rodzica.

Agata: To ja dziękuję. Cieszę się, że mogłam podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami. 

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy artykuł! Jesteśmy dopiero na początku drogi z naszym skarbem, ale na pewno weźmiemy sobie te rady do serca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za te słowa! Życzę wielu cudownych chwil z maluszkiem. :)

      Usuń

OSTATNIE KADRY - INSTAGRAM

INSTAGRAM

@agataszupke